Strona Główna Forum Przyjaciół Bonsai
!!! WITAMY NA FORUM POŚWIĘCONYM PIĘKNEJ SZTUCE BONSAI !!! Bonsaiści całego Świata! Łączcie się ! :-)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
ficus microcarpa schnie od góry
Autor Wiadomość
1kinia1 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Skąd: K-c
Wysłany: 2012-04-17, 22:20   ficus microcarpa schnie od góry

GATUNEK: ficus microcarpa

WSTĘP: mam pod opieką bonsai mojego szefa..

TROCHĘ HISTORII: nigdy nikt o nie specjalnie nie dbał.. ok 2 lata stało w ciemnym pomieszczeniu, zimą przy kaloryferze na prąd - takim nadmuchowym (wysuszającym totalnie powietrze), podlewane 5 szklanek wody z kranu na tydzień, bez jakiegokolwiek nawozu..
czasami zgubił "sezonowo" kilka listków ale ogólnie miał się nienajgorzej - jak na warunki w których przyszło mu żyć..
w grudniu zeszłego roku przeżył przeprowadzkę do nowego pomieszczenia - przestronne, naświetlone. podlewany jak się komuś przypomniało.

FICUS I JA: w kwietniu 2011 został oddany pod opiekę w moje ręce... ponoć ficusa trudno zamordować - tym bardziej czuję się winna jego złej kondycji i proszę o pomoc..

w kwietniu też postanowiłam, na dobry początek naszej bliższej znajomości go przesadzić. zidentyfikowałam gatunek, przestudiowałam co i jak, zakupiłam ziemię od przyjaciół bonsai..
operacja przesadzania wg mnie się udała. roślinka po okresie 2 miesięcznej stagnacji (przeżyła chyba szok) zaczęła wypuszczać listki, gałązki..

i tak przez lato, jesień miała się dobrze. choć podlewana raz na tydzień, albo rzadziej..

pod koniec zimy zauważyliśmy pierwsze niepokojące objawy. roślina zaczęła usychać. co charakterystyczne od góry. piętrami. najpierw liście robią się wiotkie, po kilku dniach opadają. gałązki robią się totalnie suche. można je z łatwością ułamać. te górne chyba już nie żyją.. :cry:
nie wiem co robić. przetransportowałam go do domu, postawiłam w słonecznym miejscu, podlałam, spryskuję resztki 2-3 razy dziennie... i co dalej.. zostały mi dwa gniazda liści, trzecie właśnie dogorywa. czy jest szansa, że z góry rośliny jeszcze coś wyrośnie?? czy w ogóle da się ją uratować? jak?



Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us
 
 
wizja 
Norbert


Pomógł: 1 raz
Wiek: 47
Dołączył: 19 Mar 2011
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-04-18, 11:40   

Żeby sprawdzić czy góra jeszcze żyje, nakłuj korę (wystarczy na 2-3mm) - jeśli poleci biały sok (lateks) to żyje.

Jak teraz podlewasz? Ziemia non stop mokra? Korzenie nie gniją? Nawozisz?

PS daj jakieś większe zdjęcie sytuacji w doniczce ;)
Ostatnio zmieniony przez wizja 2012-04-18, 12:14, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
1kinia1 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Skąd: K-c
Wysłany: 2012-04-18, 17:02   

doniczka - podłoże:


Uploaded with ImageShack.us

jedno z pięterek które jeszcze żyje:


Uploaded with ImageShack.us

pięterko które właśnie dogorywa:


Uploaded with ImageShack.us

lateksowy test:


Uploaded with ImageShack.us
między pięterkiem które opada a pięterkiem żyjącym lateks wypływa, wyżej niestety nie..
:cry:

liście - zbliżenie:


Uploaded with ImageShack.us

cały:


Uploaded with ImageShack.us

teraz podlewam jak ma sucho - deszczówką - od 2 tygodni, dodatkowo spryskuję gałązki i korę... do korzeni nie zaglądałam jeszcze, nawozu nie stosowałam..
dzięki za zainteresowanie
pozdrawiam
 
 
Shohin 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 12 Mar 2012
Skąd: Polska Płd.
Wysłany: 2012-04-18, 17:34   

coś mi się zdaje że będzie trzeba przeprowadzić drastyczne cięcie ;) . Mi się zdaje, że wina może być również w deszczówce. Jak zdobywasz deszczówkę, gdzie ją przechowujesz. Również tak jak wizja zaznaczył mogą to być korzenie gnijące ta mieszanka co w niej stoi fikus ma niby piasek ale .... czy mi się zdaje czy ta donica stoi na podłodze bez podstawki, jak tak to doniczka pewnie nie ma otworów drenażowych lub są zatkane ;)
 
 
1kinia1 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Skąd: K-c
Wysłany: 2012-04-18, 19:28   

deszczówki używam od 2 tygodni. jak do mnie przyjechał akurat padał deszcz więc postawiłam konewkę pod rynnę i porządnie go podlałam.
te gnijące korzenie także mi nie bardzo pasują - wcześniej rzadko kto go podlewał.. jak się komuś w firmie przypomniało - to drzewko firmowe.. :roll:
często było totalnie przesuszone - myślę że chyba to mogło go skrzywdzić. choć z drugiej strony o drzewko kilka ładnych lat nie dbał nikt. w sierpniu 2009 roku gdy je poznałam było totalnie przelane. wykładzina pod nim zgniła.. a z donicy woda aż ciekła..
faktycznie nie ma podstawki. otworek na dnie doniczki jest jeden dość duży.
przesadzany był w kwietniu w zeszłym roku do podłoża dobranego i zakupionego u przyjaciół bonsai.
pozdrawiam i bardzo dziękuję za zainteresowanie
ps. tez już myślałam ażeby go skrócić... :oops: ale co na to mój szef - właściciel roślinki :help:
 
 
wro_bel 
Przemysław Gąsior


Pomógł: 4 razy
Wiek: 40
Dołączył: 30 Sie 2010
Skąd: Rokietnica
Wysłany: 2012-04-19, 08:31   

1kinia1 napisał/a:
...te gnijące korzenie także mi nie bardzo pasują - wcześniej rzadko kto go podlewał.. jak się komuś w firmie przypomniało - to drzewko firmowe.. :roll:
często było totalnie przesuszone - myślę że chyba to mogło go skrzywdzić.


Jeżeli nie było odpowiedniego drenażu a wierzchnia warstwa podłoża była sucha to nie oznacza to, że drzewko było przesuszone, bo w dolnej części doniczki (dokąd korzenie zapewne sięgały) mogło być jeszcze dużo wody i jeżeli do tego było co jakiś czas dolewane to korzenie mogły zacząć gnić.

Cytat:
faktycznie nie ma podstawki. otworek na dnie doniczki jest jeden dość duży.


Czy jak go podlewasz to woda wypływa przez ten otwór? Jeżeli nie to albo nie ma drenażu i woda zbiera się w doniczce albo za mało podlewasz (choć dopóki nie wiadomo czy korzenie nie gniją to bym ilości wody nie zwiększał).

Tak jak napisał Shohin chyba nie obejdzie się bez drastycznego cięcia (chyba, żeby z wyższej części pnia zrobić element martwy drzewka).

To co bym zrobił na Twoim miejscu to w pierwszej kolejności wyjął drzewko z doniczki i sprawdził korzenie czy nie gniją, a następnie zrobił porządek z bryłą korzeniową. Równocześnie zrobiłbym porządek z donicą (założył siatkę ochronną na otwór drenażowy, warstwę żwiru jako drenaż) i posadził drzewko w odpowiednie podłoże. Oczywiście podstawek też by się przydał. Po tym pozostaje już tylko dbać o drzewko i modlić się, aby przetrwało.

Co do podlewania to najlepiej podlewaj przez zanurzenie albo lej wodę od góry bardzo powoli dopóki nie zacznie wyciekać przez otwór drenażowy.
 
 
wizja 
Norbert


Pomógł: 1 raz
Wiek: 47
Dołączył: 19 Mar 2011
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-04-19, 12:46   

wro_bel napisał/a:
To co bym zrobił na Twoim miejscu to w pierwszej kolejności wyjął drzewko z doniczki i sprawdził korzenie czy nie gniją, a następnie zrobił porządek z bryłą korzeniową. Równocześnie zrobiłbym porządek z donicą (założył siatkę ochronną na otwór drenażowy, warstwę żwiru jako drenaż) i posadził drzewko w odpowiednie podłoże.


po czym ja bym to podlał roztworem witaminy B1 - normalna z apteki 3mg/tabletka. Jedna tabletka (starta na pył) na 1L wody (odpuściłbym sobie na razie tę deszczówkę z rynny i wziąłbym kranówkę odstaną 2-3 dni). Do tego pierwszego podlania dodałbym też biostymulator Asahi SL (ilość z opakowania, chyba 1ml/L) i czekał ;)
Ostatnio zmieniony przez wizja 2012-04-19, 12:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
1kinia1 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Skąd: K-c
Wysłany: 2012-04-19, 17:35   

jesteście niesamowici..
dzięki za wszelkie wskazówki.

tez tak myślę. najpierw zajrzymy do doniczki - i tu kolejne moje pytania:
1) jakie wybrać podłoże? kupić to co w zeszłym roku (w sklpiku od przyjaciół bonsai)? - czyli takie jakie jest teraz? czy może tylko akadama? jesli tak, to jaka gruba?
2) ile usypać mu drenażu? i jaki gruby ma być żwirek? jeśli zrobię zwykłe podłoże.
3) martwi mnie to czy dobrze rozpoznam czy korzenie gnija czy nie? a jak gniją to co z nimi zrobię? :shock:

po operacji przesadzania i porządków w doniczce i korzeniach roztwór witaminki B1 (jak kolega radzi) i ten biostymulator..

zobaczymy jaka będzie reakcja..

później będę się martwić metrowym suchym pieńkiem...
 
 
wro_bel 
Przemysław Gąsior


Pomógł: 4 razy
Wiek: 40
Dołączył: 30 Sie 2010
Skąd: Rokietnica
Wysłany: 2012-04-20, 08:17   

Na temat podłoża się nie wypowiem, bo się nie znam - musisz poczytać.

Co do ilości drenażu to nasyp tyle żeby drenaż porządnie zakrył dno (oczywiście pamiętaj o siatce zabezpieczającej otwory). Grubość żwirku 3-5 mm.

Nie wiem jak wytłumaczyć Ci jak wyglądają gnijące korzenie, ale jeżeli takie są (lub uschnięte) to pozbądź się ich przez wycięcie.
Ostatnio zmieniony przez wro_bel 2012-04-20, 08:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wizja 
Norbert


Pomógł: 1 raz
Wiek: 47
Dołączył: 19 Mar 2011
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-04-20, 10:44   

każdy robi trochę inaczej na podstawie jakichś tam swoich doświadczeń, ale:

1) nie wiem jakie podłoże kupiłaś i pewnie może być takie same - o mieszankach znajdziesz info na forum. Ja akurat mieszam 1:1 ziemię uniwersalną (lub taką do sadzonkowania) z tzw. żwirkiem (piaskiem) dla kota (niezbrylającym i nie glinka bentonitowa!), można dosypać też perlitu (w sklepach ogrodniczych) lub kory

2) drenażu sypię jakieś 2cm keramzytu ogrodniczego

3) szukaj czarnych korzeni, ze śladami białawego nalotu, miękkich, rozcierających się łatwo w palcach, czyli takich, które uznasz za zbutwiałe ;) wszystkie wytnij
Ostatnio zmieniony przez wizja 2012-04-20, 10:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
1kinia1 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Skąd: K-c
Wysłany: 2012-04-30, 14:07   

Uff

jesteśmy po operacji przesadzanie.
pierwsze wnioski które się nasuwają:
1) wykopując drzewko ze starego podłoża stwierdziłam, że było trochę za głęboko przysypane ziemią.

2) bryła korzeniowa była bardzo, bardzo zbita.. operacja rozczesywania korzeni była na tyle trudna, że uznałam iż bardziej delikatnie dla korzeni będzie je wypłukać wodą - tym bardziej, że na samym środku rośliny - pod pniem korzenie były zabetonowane żółtą gliną - której nie szło w żaden inny sposób wydobyć, jak tylko wodą..
3) ogólnie nie zauważyłam jakiejś podejrzanej ilości zgniłych korzeni - przepłukane wodą wszystkie obmacałam i obcięłam może trzy
4) niepokojący dla mnie jest fakt małej ilości młodych korzonków..

teraz będziemy cierpliwie czekać
a oto fotorelacja z operacji:
przed:


Uploaded with ImageShack.us

bryła korzeniowa przed wyczesywaniem starego podłoża:


Uploaded with ImageShack.us

mój asystent - przechrzczony na Siostrę Basen z zainteresowanie przyglądał się całej akcji:


Uploaded with ImageShack.us

korzenie:


Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us
po wypłukaniu wodą - przegląd korzeni:




doniczka z drenażem:



Uploaded with ImageShack.us

i po:



Uploaded with ImageShack.us

moje pytania:
1) czy mogę bonsai zostawić teraz na tarasie od trony zachodniej - po południu bardzo ostre słonko?

2) ile czekać zanim zastosuję nawóz?

3) czy ze względu na małą ilość młodych korzonków nie byłoby dobrze podlać roślinkę jakimś ukorzeniaczem?
 
 
TigerStyle 
Piotr


Pomógł: 11 razy
Wiek: 44
Dołączył: 24 Sie 2010
Skąd: Bournemouth
Wysłany: 2012-04-30, 19:00   

Witam,

Roślina ma przed sobą trudny okres. Polecam dużo światła, nie wiem czy ta zachodnia strona wystarczy. Nawóz według mnie najwcześniej przyszły zeson (jak będzie się miał dobrze). Co do ukorzeniacza to nie wiem, nie znam, nie stosowałem. Ktoś napisał, że może trzeba będzie przyciąć, tu się zgadzam, ciąć będzie trzeba pewnie.

Na razie jednak trzymam kciuki, że dobrze odżyje.

Pozdrawiam
_________________
"You must think first, before you move"
www.piotrluczak.pl
 
 
Shohin 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 12 Mar 2012
Skąd: Polska Płd.
Wysłany: 2012-04-30, 20:54   

TigerStyle napisał/a:
Witam,

Nawóz według mnie najwcześniej przyszły sezon (jak będzie się miał dobrze).

Pozdrawiam


Tiger powiedz, mi dlaczego nie stosowałbyś w tym sezonie nawozu? Przecież jak roślinka zacznie wypuszczać nowe listki i będzie się miała dobrze to czemu jej nie poczęstować nawozem za jakiś miesiąc, oczywiście nie dawką śmiertelną ale dawką obniżoną o połowę podstawowej dawki. Jak roślina ruszy to będzie potrzebowała właśnie siły do tworzenia nowej masy zielonej a wątpię, żeby jej starczyło na cały sezon z tego podłoża.
 
 
peper50 
Bartłomiej Olejnik


Pomógł: 40 razy
Wiek: 35
Dołączył: 31 Lip 2009
Skąd: Radomsko/Częstochowa
Wysłany: 2012-05-01, 16:16   

Nawozimy zdrowe rośliny. Jak się ficus zabierze to czemu nie.
_________________
"Jeżeli chcesz się napić wody
musisz to zrobić sam.
Żaden opis wody
nie zastąpi ci jej."

http://bartlomiejolejnik.blogspot.com
 
 
 
TigerStyle 
Piotr


Pomógł: 11 razy
Wiek: 44
Dołączył: 24 Sie 2010
Skąd: Bournemouth
Wysłany: 2012-05-01, 20:29   

peper50 napisał/a:
Nawozimy zdrowe rośliny. Jak się ficus zabierze to czemu nie.


Dokładnie. Nawóz może zdopingować już osłabioną roślinę do zbyt dużego wysiłku co skończy się padnięciem. Na nawóz zawsze będzie czas. Poza tym jak jest w nowej mieszance to składniki odżywcze ma.

Pozdrawiam
_________________
"You must think first, before you move"
www.piotrluczak.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group